Dworzanin królewicza Jakóba





Wielki wezyr Kara Mustafa odpoczywał w swoim namiocie, wysłanym najdroższemi makatami wschodu, pewien był, iż wyczerpany głodem i oblężeniem Wiedeń nazajutrz otworzy przed nim
swoje bramy; kazał nawet szturm przerwać:
— Na co tracić amunicyę, na co się trudzić, gdy i tak to gniazdo niewiernych już nasze, — mówił do baszów.
Dochodziły go wprawdzie wieści, że cesarz Leopold wezwał pomocy Sobieskiego, lecz uśmiechnąwszy się pogardliwie, powiedział:
— Bohater z pod Chocimia nie będzie się tutaj
trudził, co go cesarz Leopold obchodzi?
Wysłał jednakże na zwiady wiernego mu Wołoszyna, który w Polsce bywał i znał z widzenia Sobieskiego, lecz nie wątpił, iż powróciwszy, Wołoszyn powie mu:
— To wszystko
kłamstwo, Sobieskiego tam niema!
Spokojny, że głodem weźmie Wiedeń, czas oblężenia skracał sobie rozmaicie...
I teraz oto leży wygodnie na wzorzystych miękkich poduszkach, puszcza gęste kłęby dymu z długiego cybucha, słucha muzyki i przypatruje się tancerkom, zajadając słodycze,
piętrzące się przed nim na niskim stoliku.
Otrzymał raporta od wszystkich baszów, wie, że z miasta szczur się nawet nie wymknie, spokojnie więc biegnie myślą poza Wiedeń i snuje plany podbicia Niemiec i Włoch; któż mu
przeszkodzi? Nikt. O, tak, Ałłach jest wielki i Mahomet jego prorok!
Po pewnym czasie muzyka, przysmaki i taniec sprzykrzyły się w końcu wielkiemu wodzowi, ziewnął, ręką skinął i przymknął powieki.
Zrozumieli wszyscy życzenie Kara Mustafy: umilkli janczarowie, cofnęły się razem w głąb olbrzymiego namiotu tancerki, rozeszli się agowie, basze, najbliższa tylko służba
została.
Kara Mustafa wypuścił cybuch z ust, głośne chrapanie rozległo się w namiocie, miesza-
jąc się ze słabemi głosami bębnów, oraz piszczałek, które z kilku stron dochodziły.
Noc czarna otoczyła ziemię, na Kahlenbergu panuje cisza i rycerstwo spoczywa, tylko czaty czuwają.
Wiedeń racę za racą posyła ku niebu, snać Boga wzywa o zmiłowanie, a tego, który na górze rozłożył się obozem, o pomoc.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 Nastepna>>